Błędy medyczne, w szczególności te związane z niewłaściwym rozwiązaniem ciąży, zabiegami wiążącymi się z koniecznością zastosowania znieczulenia ogólnego (historycznie nazywanego narkozą), czy też zabiegami ingerującymi w mózg, czasami  prowadzić mogą do nieodwracalnych uszkodzeń centralnego układu nerwowego, skazując tym samym pacjenta na cierpienie płynące z niemożności prowadzenia „normalnego” życia. Osoby te niejednokrotnie nie tylko nie mogą uprawiać sportów, nawiązywać stosunków towarzyskich, wykonywać wymarzonej pracy, ale często do podstawowej egzystencji wymagają całodobowej pomocy i opieki osób trzecich. Nie mogą więc doświadczać pełni życia, dostając jedynie jego namiastkę. Dziennik Gazeta Prawna w wydaniu z dnia 29 lipca 2013 r. wskazuje, że sztangista Bartłomiej Bonk domaga się dla swojej córki (która urodziła się z ostrym niedotlenieniem mózgu) ponad dwóch milionów złotych zadośćuczynienia. Orzecznictwo sądowe dostarcza przykładów, że w takich przypadkach (zwłaszcza w przypadku dzieci) zasądzane zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oscyluje w granicach 600.0000-1.000.000 zł.  W jednym z wyroków barierę tę jednak przełamano.

Czteroletni pacjent poddany został znieczuleniu ogólnemu w związku z zabiegiem usunięcia migdałków. W trakcie operacji doszło do ciężkiego niedotleniania mózgu oraz zatrzymania krążenia.
Przyczyną były błędy anestezjologa – niedostatecznie kontrolował stan pacjenta, nie przekazał go na oddział intensywnej terapii, a ostatecznie fałszował dokumentację medyczną.

Generalnie anestezjolodzy są bardzo dobrze przygotowani do wykonywania swoich

obowiązków, prawidłowo przeprowadzone znieczulenie ogólne jest bezpieczne (choć zawsze niesie ze sobą ryzyko), zaś sama praca jest wyczerpująca. Anestezjolog pomylić się może. Błędy, jak opisany powyżej, zdarzają się niezwykle rzadko, ten jednak był rażący.

Pacjenta uratowano, jednakże jest on dotknięty ciężkim kalectwem i trwałą chorobą psychiczną. Jest przy tym całkowicie zależny od opieki ze strony innych osób.
Orzekający w pierwszej instancji Sąd Okręgowy zasądził na rzecz powoda kwotę 2.400.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, co jest chyba rekordowym zadośćuczynieniem zasądzonym w Polsce za tego rodzaju krzywdę.
Wyrok został zaskarżony apelacją, na skutek czego Sąd Apelacyjny w P. zmienił go w ten sposób, że obniżył zadośćuczynienie do kwoty 750.000 zł uznając, że suma jest odpowiednia.
Oczywistym jest, że życia ludzkiego nie sposób (i nie można) wycenić, trzeba jednak – i to niestety dość arbitralnie – przyjmować jakiś punkt odniesienia, aby móc krzywdę skompensować w pieniądzu (skoro nie można inaczej). Zasądzane przez polskie sądy kwoty są dalekie od tych jakie znamy z orzecznictwa amerykańskiego, nie można jednak zaprzeczyć, że rosną one systematycznie. Sądzę, że w niedalekiej przyszłości zadośćuczynienia, w sprawach analogicznych do opisanej powyżej, przekraczające milion złotych, zasądzane będą coraz częściej.