Przeprowadzenie akcji porodowej co do zasady wymaga współpracy między rodzącą a personelem medycznym. Niekiedy jednak współpraca ta jest utrudniona lub niemożliwa (np. atak paniki, histeria rodzącej). W takim przypadku może dojść do komplikacji porodowych, które mogą mieć negatywny wpływ na rodzące się dziecko. Jak w takiej sytuacji powinien zachować się personel medyczny oraz czy brak współpracy z rodzącą może stanowić usprawiedliwienie albo okoliczność łagodzącą dla przeprowadzenia porodu, który kończy się powikłaniami zdrowotnymi dla dziecka?

Rozważmy to na przykładzie następującej sprawy:
 
Pacjentka A.K. pozostawała w trakcie ciąży pod stałą opieką medyczną. Poród odbywał się w szpitalu w G. Po porodzie stwierdzono u dziecka niedotlenienie okołoporodowe, stan ogólny ciężki. W 8 dobie pobytu w szpitalu stwierdzono infekcję, leczoną antybiotykami.
 
Matka dziecka podniosła, że dziecko doznało obrażeń ciała i rozstroju zdrowia na skutek nieprawidłowo przeprowadzonego w pozwanym szpitalu porodu z tzw. „wyciskaniem”. Chodzi tu o zastosowanie tzw. chwytu Kristellera, który kiedyś był dość powszechnie stosowaną metodą, dziś coraz częściej uznawaną za niedopuszczalną. Polega on na uciskaniu na brzuch rodzącej w końcowej fazie drugiego okresu porodu. Wiąże się to z ryzykiem pęknięcia szyjki macicy albo samej macicy u kobiety rodzącej.
 
W związku z powyższym domagała się zadośćuczynienia, renty oraz odszkodowania.

Obrona szpitala
Szpital zaś budował swą obronę na tym, że akcja porodowa przeprowadzona została prawidłowo, zaś stan zdrowia małoletniego spowodowany jest przebiegającym u rodzącej bezobjawowo i niemożliwym do rozpoznania zakażeniem wewnątrzmacicznym paciorkowcem kałowym. Szpital twierdził także, że współpraca z rodzącą była niezadowalająca i ostatecznie musiano zastosować niebezpieczną metodę rozwiązania. Skoro zaś współpraca była niezadowalająca to zdaniem szpitala w sprawie powinien znaleźć zastosowanie art. 362 Kodeksu cywilnego.
 
Przepis ten stanowi, że jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.
 
Stanowisko sądów
Rozpoznający sprawę w pierwszej instancji Sąd Okręgowy w G. stwierdził, że sytuacja w której rodząca nie współpracuje z lekarzem, nie może być powodem do zaniechania czy podjęcia działań koniecznych dla urodzenia zdrowego dziecka. Decyduje o tych działaniach lekarz, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Jeżeli poród odbywa się w specjalistycznej placówce medycznej, to powinnością lekarzy jest przeprowadzenie go w taki sposób, aby jego przebieg nie wpłynął na pogorszenie się stanu zdrowia dziecka, niezależnie od tego, czy matka współpracuje z lekarzami, czy też nie. Aktualna wiedza medyczna pozwala bowiem na rozwiązanie ciąży bez współdziałania rodzącej.
 
Sąd odwołał się do opinii biegłych, którzy stwierdzili ponadto że pozwany powinien był we wcześniejszym terminie podjąć odpowiednie czynności zmierzające do zakończenia porodu nawet przy braku współpracy rodzącej, przy czym powinny zostać zastosowane metody inne aniżeli zakazany zabieg Kristellera, który jest zabiegiem niebezpiecznym.
 
Trafna była uwaga Sądu, że art. 362 k.c. nie może znaleźć zastosowania w sprawie. Dlaczego? Przypomnijmy – przepis ten stanowi, że jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

Jeżeli ktokolwiek przyczynić się miał do powstania szkody była to matka (rodząca), powodem w sprawie natomiast było małoletnie dziecko (reprezentowane przez matkę) jako poszkodowany.
 
Sprzeczne z logiką byłoby twierdzenie, że rodzące się dziecko przyczyniło się do powstania szkody na jego osobie.
 
Omawiany powyżej przypadek był rozważany przez Sąd Okręgowy w G., a następnie przez Sąd Apelacyjny w G. Ostatecznie na rzecz powoda zasądzono kwotę 500.000 zł tytułem zadośćuczynienia, 48.268 tytułem odszkodowania oraz rentę z tytułu zwiększonych potrzeb.