Pieszy D.P.  we wrześniu 2005 roku, będąc pod wpływem alkoholu (powyżej 1 promila), przebiegając przez jezdnię w miejscu niedozwolonym został potrącony przez samochód.
Poszkodowany trafił do szpitala w G. około godziny 20:25.  Lekarze badając pacjenta stwierdzili, że doznał on obrażeń w postaci złamania lewego podudzia i otarcia skóry twarzy. W dokumentacji medycznej wpisano, iż obrażeń doznał w wyniku upadku z dachu garażu. Lekarze stwierdzili, że stan nie zagraża pacjentowi i następnego dnia około godz. 11:00 wypisano go ze szpitala (w zaleceniach wpisano dalsze leczenie u ortopedy, nie wskazując kiedy to leczenie należy rozpocząć; lekarz powiedział pacjentowi, że ból może trwać nawet 3 miesiące i przekazał mu recepty na środki przeciwbólowe).

Po wypisaniu ze szpitala pacjent cierpiał ból oraz gorączkował. Ostatecznie trafił do innego szpitala, gdzie lekarze stwierdzili także złamania miednicy, dwóch żeber oraz kości piszczelowej.

Pacjent skierował powództwo przeciwko szpitalowi, w którym był hospitalizowany po wypadku. Powołani w sprawie biegli stwierdzili, że lekarze pozwanego szpitala nie dochowali należytej staranności. Przede wszystkim nie wykonano właściwych badań obrazowych, które umożliwiłyby rozpoznanie miednicy i żeber, nie wykonano kontrolnego RTG złamanego podudzia. Nadto podkreślono, że pacjenta wypisano ze szpitala już w 12 godzin po przyjęciu i to z dolegliwościami bólowymi. Biegli zwrócili uwagę, że w dokumentacji medycznej w rubryce zalecenia nie zaznaczono wyraźnie kiedy pacjent miał się stawić u lekarza ortopedy.
Biegli wskazali, że co prawda gdyby powód zgłosił się niezwłocznie na dalsze leczenie ortopedyczne to niewątpliwie skróciłoby to ogólny czas leczenia, jednakże w zaleceniach dla pacjenta nie wskazano kiedy ma się on stawić
Sąd orzekając o zadośćuczynienie zdecydował się na wykorzystanie proponowanych przez biegłych procentowych wyliczeń stopnia uszczerbku na zdrowiu. Otóż przyjęli oni, że powód w wyniku wypadku doznał 34 % uszczerbku, który w przypadku podjęcia przez lekarzy właściwego leczenia wynosiłby 5 % mniej.
Sąd dopatrzył się zaniedbania lekarzy w postaci:
  • złego prowadzenia dokumentacji medycznej (nieprawdziwe i niepełne jej wypełnienie),
  • braku jednoznacznych i pełnych zaleceń,
  • braku przeprowadzenie pełnej diagnostyki.
Kwestia dot. upojenia alkoholowegopowoda była także przedmiotem zainteresowania Sądu. Stwierdził, bardzo słusznie zresztą, że fakt, iż pacjent jest pod wpływem alkoholu nie tylko nie zwalnia lekarzy od pełnej i prawidłowej diagnostyki, ale wręcz przeciwnie – nakazuje lekarzom daleko idącą ostrożność i weryfikowanie twierdzeń pacjenta.
W powyższej sprawie Sąd Okręgowy w G. zasądził na rzecz powoda kwotę 30.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Sprawę na skutek apelacji pozwanego rozpoznawał także Sąd Apelacyjny w G., który w całości podzielił zapatrywanie Sądu I instancji (za wyjątkiem drobnej korekty dot. daty wymagalności odsetek).

Sprawę rozpoznawał również lekarski sąd dyscyplinarny (okręgowy sąd lekarski), który orzekł wobec lekarzy kary upomnienia.