Posocznica, zwana potocznie sepsją, stanowi dla niemowląt zagrożenie życia. Jej zdiagnozowanie oraz włącznie szybkiego leczenia niejednokrotnie stanowi poważną trudność. Objawy mogą być bowiem mylące albo mieć nietypowy przebieg. Przyjrzymy się konkrentemu przypadkowi. Małoletnia N.P. urodziła się 8 kwietnia 2006 r. w stanie ogólnym dobrym (9 punktów w skali Apgar). Dnia 3 czerwca 2006 r. do dziecka zostało wezwano pogotowie ratunkowe z powodu luźnych stolców i nasilonych ulewań. Lekarz stwierdził cechy odwodnienia i zdecydował o leczeniu w warunkach szpitalnych. 
Dziecko zostało zbadane na oddziale dziecięco-obserwacyjnym, gdzie lekarz postawił wstępne rozpoznanie nieżytu żołądkowo-jetliwego z odwodnieniem. Do badań pobrano krew i zlecono badania dodatkowe: morfologię krwi, biochemiczne wykładniki stanu zapalenego, poziom białka ostrej fazy oraz posiew kału i moczu, nadto pobrano wymaz z odbytu. 
 
Pacjentka gorączkowała – w nocy temperatura sięgnęła 39,8 stopnia C, wobec czego pielęgniarka podała dziecku pół czopka paracetamolu, a następnie 1/4 pyralginy. W dalszej kolejności zaobserwowano zasinienia na skórze pachwin i krocza z niewielkim obrzękiem, co przypisano  złej pielęgnacji skóry dziecka i nieprawidłowemu pieluchowaniu. Do godzin porannych temperatura wynosiła 37,5 stopnia C.
 
Około godziny 7-mej rano doszło do gwałtownego pogorszenia stanu dziecka – stwierdzono brak perystaltyki jelit, wzdęty brzuszek oraz wybroczyny krwotoczne. Podano antybiotyk Zinacef, zaś konsultujący przypadek chirurg dziecięcy stwierdził, że nie ma podejrzewanego u pacjentka wgłobienia jelita. Około godz. 8:45 lekarz (który zajmował się dzieckiem w nocy) rozpoznał u niej wstrząs septyczny. Podano wówczas antybiotyk o szerokim spektrum (Forum), leki przeciwstrząsowe i inne leki wspomagające.
 
Zdecydowano także o przewiezieniu dziecka na OIOM w pobliskim mieście. Tam stan dziewczynki określono jako krytyczny z objawami wstrząsu septycznego. Stwierdzono zaburzenia diurezy, drgawki, zapalenie płuc, wodogłowie oraz martwicę skóry. Wykonano również badania mikrobiologiczne – wyhodowano bakterię Staphylococcus coagualase negative (szczep metycylinooporny).
 
W wyniku przebytej posocznicy dziecko nie chodzi, nie siedzi, nie mówi, niedowidzi, ma problemy ze słuchem, wodogłowie, nie rozwija sie normalnie fizycznie i umysłowo oraz wymaga ciągłego leczenia.
 
Małoletnia powódka, reprezentowana przez rodziców, pozwała szpital domagając się zasądzenia kwoty 1.000.000 zł tytułem zadośćuczynienia, renty w wysokości 5808 zł miesięcznie tytułem zwiększonych potrzeb (a także zasądzenia renty skapitalizowanej za wcześniejszy okres), a nadto ustalenia odpowiedzialności pozwanego za dalsze następstwa zdarzenia.
 
Matka powódka twierdziła, że dziecko zostało zakażone na oddziale szpitalnym, co doprowadziło do posocznicy, a nadto że zostało ono nieprawidłowo zdiagnozowane, jak i nie podjęto w stosunku do jej osoby prawidłowego leczenia.
 
Wyrokiem z dnia 22 lutego 2012 r. Sąd Okręgowy we W. powództwo oddalił. Opierając się o opinie biegłych stwierdził, że przede wszystkim w pozwanym szpitalu nie doszło do zakażenia dziecka. Wynikać to miało z okresu wylęgania bakterii – od zakażenia do wystapienia pierwszych objawów mija okres minimum 48-72h, a objawy te wystąpiły przed przyjęciem pacjentki na oddział pozwanego szpitala. Nadto Sąd wskazał (kierując się opiniami biegłych) że: 

  • wyniki przeprowadzonych badań oznaczenia białka ostrej fazy (CPR) oraz morfologii z leukocytozą i rozmazem nie były charakterystyczne dla infekcji bakteryjnej, gdyż znajdowały się w granicach normy i pozwalały utrzymać dotychczasowe rozpoznanie,
  • nie było przesłanek medycznych pozwalających na przeprowadzenie badań diagnostycznych w kierunku sepsy, gdyż po podaniu leków przeciwgorączkowych temperatura ciała pacjentki spadła,
  • przebieg choroby powódki był na tyle mało charakterystyczny, że jej rozpoznanie w praktyce było niemożliwe i nie zachodziła konieczność podjęcia diagnostyki i leczenia w kierunku sepsy.
W uzasadnieniu wyroku zawarto sformułowanie, iż nawet wcześniejsze pobranie posiewu krwi oraz większy zakres badań mikrobiologicznych nie spowodowałyby szybszego włączenia antybiotykoterapii empirycznej, a jedynie jej korektę. Budzi to istotne wątpliwości. Dodać przy tym należy, iż biegłym nie udało się zidentyfikować bakterii, która była bezpośrednią przyczyną posocznicy.
Jeden z biegłych – z zakresu mikrobiologii i serologii – wypowiadając się w sprawie kwestionował prawidłowości diagnozy i leczenia. Sąd jednak nie podzielił wątpliwości tego biegłego uznając, że po pierwsze biegły nie mógł wypowiadać się w tym zakresie ze względu na swą specjalizację (o tym wypowiadał się biegły z zakresu neonatologii i pediatrii), a nadto jego tok rozumowania i wnioskowania nie był dla sądu przekonujący. Sąd podkreślił także, że biegły który ma się wypowiadać co do prawidłowości podjętych przez lekarza czynności musi opierać się o dane, które istniały w chwili podejmowania czynności, a nie takie które stały się dostępne później.
 
Apelacja powódki od wyroku zapadłego w I instancji została uznana przez Sąd Apelacyjny w G. za bezzasadną i oddalona (wyrok Sądu Apelacyjnego w G.).