pregnant woman and doctor

Kontynuujemy wątek oceny argumentacji pozwanego szpitala, który twierdzi, że z uwagi na rozległość uszkodzenia mózgu pokrzywdzonego dziecka, zadośćuczynienie za krzywdę nie powinno być zasądzone, albowiem pokrzywdzony w istocie nie odczuwa cierpienia. Spójrzmy na dwa przypadki, które pozwolą ocenić stanowisko szpitala w procesie „córki sztangisty”.

Przypadek I
Pacjenta J.R. urodziła dziecko siłami natury. Zdecydowano o porodzie w sposób naturalny, chociaż ciążę należało rozwiązać natychmiast, przez cesarskie cięcie. Na skutek tego doszło do zamartwicy, dziecko urodziło z uszkodzeniem centralnego układu nerwowego, zanikiem nerwów wzrokowych, głuche, upośledzone umysłowo i z porażeniem wszystkich kończyn.

Doctor exams premature baby with stethoscope under ultraviolet lamp in the incubator

Pozwany twierdził m.in., że ze względu na znaczne następstwa uszkodzenia układu nerwowego dziecko jest niezdolne do odczuwania cierpienia fizycznego lub psychicznego, albo co najmniej odczuwa je w stopniu mniejszym niż zdrowy człowiek. Podnoszono również, że zdolność odczuwania bólu jest kwestią osobniczą, indywidualną.

Sąd stwierdził, że choć z medycznego punktu widzenia nie jest możliwa ocena cierpień, w zasadzie niekomunikatywnego, dziecka to niewątpliwie są one ogromne. Sąd skonstatował, że skoro dziecko pozbawione zostało typowych przeżyć dzieciństwa, możliwości zabawy, nawiązywania znajomości, jest całkowicie zależna od innych osób to cierpienia są możliwe do wyobrażenia i są one ogromne.
Przypadek II
Pacjentka Dorota B. została przyjęta do szpitala w celu odbycia porodu. Poród nie nastąpił w planowanym terminie, rozpoczęto wspomaganie akcji porodowej. Trwało to kilka dni. Ostatecznie pacjentka urodziła syna bez oznak życia. W wyniku resuscytacji po pięciu minutach serce dziecka zaczęło pracować. Dziecko zmarło jednak po 14 miesiącach życia.
Biegli jednoznacznie stwierdzili, że poród został nieprawidłowo przeprowadzony przez lekarzy pozwanego, gdyż nie wykonano cesarskiego cięcia. Po śmierci dziecka jego rodzice wstąpili do procesu jako spadkobiercy.

Wooden gavel

Dokonując oceny wysokości zadośćuczynienia, Sąd Okręgowy stwierdził, że dziecko zostało skrzywdzone ponad ludzką miarę. Nie mogło poznać, usłyszeć, zobaczyć i poczuć swoich rodziców, odebrano mu radość dzieciństwa, możliwość poznania świata, doznania miłości rodziców. Podczas życia było ciągle poddawane zabiegom medycznym powodującym cierpienie. Z tych względów Sąd Okręgowy uznał, że kwota 1.000.000 zł tytułem zadośćuczynienia będzie odpowiednia.

Sąd Apelacyjny obniżył wysokość zadośćuczynienia pięciokrotnie. Stwierdził, że dziecko odczuwało cierpienia fizyczne, nie odczuwało jednak cierpień psychicznych oraz nie mogło mieć żadnych korzyści z zadośćuczynienia, które dla jego spadkobierców jest już tylko wierzytelnością pieniężną wchodzącą do spadku.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Ten orzekł, że nie można kategorycznie twierdzić, że dziecko ze względu na wiek odczuwało tylko cierpienia fizyczne. Okoliczność, że nie miało ono jeszcze ukształtowanej psychiki, nie może oznaczać, że nie doznawało również cierpień psychicznych. Zresztą nawet przy przyjęciu, że dziecko doznawało jedynie cierpień fizycznych, okoliczność ta nie tylko z tego powodu prowadzić do obniżenia wysokości zadośćuczynienia, ze względu przede wszystkim na wyjątkowo drastyczne i wstrząsające okoliczności sprawy.

Blue marker on justice word

Są to moim zdaniem rozstrzygnięcia słusznościowe. Wydaje się, że sądy zakwestionowały literalne odczytanie przepisów, na rzecz podejścia sprawiedliwościowego, słusznościowego. Zresztą zapatrywanie przeciwne prowadziłoby do nieakceptowalnych, idiotycznych wręcz wniosków.

Posłużmy się „łopatologicznym”, dosadnym przykładem: w przypadku A sprawca uderza ofiarę młotkiem w głowę powodując ciężkie uszkodzenie mózgu, śpiączkę. W przypadku B sprawca uderza ofiarę młotkiem w oba kolana, nieodwracalnie pozbawiając go możliwości chodzenia. Poszkodowana była zawodowym tancerzem, był to jej wymarzony zawód. Gdyby literalnie odczytywać przepisy to uprzywilejowany byłby sprawca w przypadku A, ponieważ ofiara w tym przypadku nie przeżywa cierpień psychicznych związanych z utratą możliwości normalnego życia i wykonywania wymarzonego zawodu (skoro jest w śpiączce).
Wydaje się, że problemów dot. interpretacji przepisów można by jednak uniknąć, gdyby powództwa oparto nie tyle na zarzucie wywołania cierpień fizycznych i psychicznych związanych ze spowodowaniem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, lecz na zarzucie naruszenia dóbr osobistych człowieka w postaci prawa do zdrowia i do zdrowego, „normalnego” życia. Można rozważać również oparcie powództwa na art. 446(1) k.c., który stanowi, że z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem. Przepis nie znalazłby jednak zastosowania w sytuacji, gdyby na skutek błędów „okołoporodowych” doszłoby do śmierci dziecka przed jego urodzeniem. Przepis bowiem wymaga by dziecko urodziło się żywe.