niemowlePalce ręki są ważne. O tym nie trzeba chyba nikogo bliżej przekonywać. Ich utrata zdarza się – także dzieciom i to nawet wtedy gdy są pod profesjonalną opieką w szpitalu. Powstaje pytanie, czy za „nieszczęśliwe wypadki” odpowiada personel medyczny i sam szpital, a nadto na jaką rekompensatę finansową może liczyć poszkodowany.

Sprawa wyglądała następująco: noworodek podchłysnął się wodami płodowymi. Lekarze zdecydowali o podawaniu pokarmów i antybiotyków drogą wlewów dożylnych przez wenflon (umieszczony na wierzchniej części dłoni).

Trzy dni po porodzie, w godzinach rannych, pielęgniarka postanowiła dokonać zmiany opatrunku zabezpieczającego wenflon – w tym celu konieczne było rozcięcie plastra nożyczkami. Kiedy pielęgniarka włożyła nożyczki pod plaster dziecko ulało pokarm. Pielęgniarka chcą zapobiec zachłyśnięciu się dziecka szybko uniosła lewą ręką główkę do góry, zaś prawą próbowała odłożyć nożyczki. Wtedy noworodek zamknął rączkę, pielęgniarka zaś zacisnęła nożyczki i ucięła dziecku fragment piątego, małego palca. Podjęto próbę jego przyszycia – niestety palec wkrótce obumarł (a tym samym konieczna była kolejna operacja amputacji).

Pielęgniarka była doświadczoną osobą –  miała 33 letni staż zawodowy. Dla szpitala pracowała na umowie zlecenia (w istocie o świadcznie usług). Uznała ona swoją odpowiedzialność za wypadek. Jej ubezpieczyciel wypłacił małoletniej… 1500  zł (!) tytułem zadośćuczynienia za krzywdę. „Hojny”.
Nie trudno więc domyślić się, że sprawa trafiła do sądu.

Praca na kontrakcie a odpowiedzialność szpitala

Logo

Rodzice zdecydowali się pozwać szpital i jego ubezpieczyciela. Powstaje pytanie – czy szpital ma ponosić odpowiedzialność za pielęgniarkę, skoro pracowała ona „na kontrakcie” i wykonywała czynności stricte pielęgnacyjne. Sądy uznały, że tak. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że ten kto powierza wykonanie czynności drugiemu jest odpowiedzialny za „wykonawcę”, o ile można wykazać winę wykonującego czynności oraz pomiędzy powierzającym a wykonującym jest stosunek podporządkowania.

Sądy słusznie orzekły, że zachowanie przez wykonującego powierzone czynności określonej samodzielności nie wyłącza istnienia stosunku podporządkowania – tym bardziej, że jak ustalono pielęgniarka miała obowiązek stosować się do wskazówek zarządcy szpitala, wykonywania określonej pracy w określonym miejscu i czasie.

Słowem: szpital odpowiada za pielęgniarkę.

Wina, krzywda, zadośćuczynienie

Wątpliwości nie budziło niezachowanie przez pielęgniarkę elementarnych reguł ostrożności, tym bardziej, że legitymowała się ona znacznym stażem zawodowym. Jeżeli chodzi o uszczerbek na zdrowiu i cierpienia dziecka:

Po pierwsze – sądy wcale nie często silą się by ustalać tzw. procentowy uszczerbek na zdrowiu (tak dobrze znany z tabel ZUS czy ubezpieczycieli) W tym sąd jednak wypadku stwierdził, że procentowy uszczerbek na zdrowiu (uwzględniając wiek i płeć) wynosi 7 %. Ciekawe.

A portrait of a cheerful little girl with her thumb up on the white background

Dalej, sąd zwrócił uwagę, że brak palca będzie powodował defekt kosmetyczny, co jeszcze szczególnie istotne dla Pań.

W chwili orzekania dziecko miało już 5 lat. Dziewczynka zauważała brak części małego lewego palca, co ją denerwowało, lecz rówieśnicy nie dokuczali jej z tego powodu. Sąd odnotował, że dziecko w istocie nie doznaje ograniczeń w grach czy zabawach, piłkę chwyta normalnie, będzie mogło z niewielkim ograniczeniem grać na instrumentach klawiszowych i w zasadzie omawiany uszczerbek nie będzie żadną przeszkodą w wykonywaniu zawodu i pracy zarobkowej (szczególnie, że dziewczynka jest praworęczna, zaś niewielkiemu upośledzeniu uległa funkcjonalność lewej ręki).

Biorąc pod uwagę powyższe sądy zasądziły 30.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Rodzice dziewczynki żądali kwoty dziesięciokrotnie większej (300.000 zł). Sądy odmówiły również zasądzenia renty.