Kontynuujemy historię dziewięcioletniej dziewczynki, która spadłą ze schodów (vide poprzednie dwa wpisy). Tym razem zajmiemy się oceną postępowania lekarza, który udzielał pomocy dziecku w domu oraz w drodze do szpitala. Tytułem przypomnienia – karetka z dzieckiem wyjechała z domu około 1:00, w trakcie transportu doszło do zatrzymania krążenia, lekarz wykonał intubację (dwukrotnie) i bierną tlenoterapię. depositphotos_7270209_xs

O godz. 1:55 karetka z dziewczynką dotarła do SOR. Była w stanie krytycznym – źrenice były areaktywne, na ciele występowała sinica, nie było akcji serca. Co ważne – lekarze przejmujący dziewczynkę stwierdzili, że rurka intubacyjna była umieszczona nieprawidłowo – w przełyku, zamiast w tchawicy. Co to oznacza ? M.in. to, że przez około 20-min dziecko pozbawiono dostępu do tlenu, czyli zamiast pomóc mu lekarz zaszkodził (w istocie pozbawił ją dostępu do tlenu).

Jak ustalono lekarz nie miał kwalifikacji do intubacji, a zgodnie z opinią biegłego osoba taka nie powinna podejmować się intubacji dziecka – zamiast tego należało wspomagać wentylację przez maskę.

Czy lekarz mógł dostrzec swój błąd, ustalić czy rurkę umieścił nieprawidłowo ? Tak, gdyż w przypadku niewłaściwego umieszczenia rurki intubacyjnej pojawiają się objawy takie wy wypełnianie się powietrzem żołądka, dźwięki wydobywające się z ust, sinica, zaburzenia czynności serca. W ocenie sądu i biegłego lekarz generalnie powinien rozpocząć tlenoterapię w domu, a nie w ambulansie.

Kolejnym błędem w postępowaniu lekarskim był brak założenia wkłucia dożylnego, tak aby dziecku można było szybko podawać płyny bądź leki. Skoro w chwili przyjęcia do szpitala dziecko nie miało wkłucia to nasuwa się wniosek, iż lekarz nie mógł podawać dożylnie dziecku leków, ani nie przygotował go taką możliwość.

Konkludując – błędy popełnione przez lekarza spowodowały u dziecka stan większego zagrożenia życia, niż wynikał z doznanego przez nią urazu, a gdyby postępowanie lekarza było prawidłowe, wówczas dziewczynka miałaby zdecydowanie większe szanse na przeżycie, choć jej stan, w momencie przyjazdu pogotowia, wykazywał już cechy ciężkiego urazu czaszkowo – mózgowego.